Christianpedia

Tapety we wnętrzach

Pamiętam, jak pierwszy raz stanęłam na poddaszu, które miałam urządzić. Wokół same skosy, niskie okna dachowe i ta charakterystyczna, drewniana więźba wystająca spomiędzy krokwi. Klientka patrzyła na mnie z lekkim przerażeniem. Pokój miał dwadzieścia metrów, ale przez połać dachu traciło się prawie jedną trzecią powierzchni. Zastanawiałyśmy się, jak zmieścić tu małżeńską sypialnię, a przy okazji gościnny kącik dla rodziny. To typowe wyzwanie przy aranżacja poddasza – trzeba myśleć przestrzennie, a nie tylko płasko na meblach. Zaczęłyśmy od dokładnego pomiaru wysokości w każdym punkcie. Okazało się, że pod najwyższym skosem spokojnie stanęłoby łóżko z pojemnikiem na pościel, które rozwiązałoby dwa problemy naraz: miejsce do spania i brak szafy.

W sypialni małżeńskiej tapety we wnętrzach mogą zdziałać cuda, jeśli chodzi o atmosferę. Polecam tapetę na jednej ścianie za łóżkiem. U mnie sprawdziła się tapeta w odcieniu głębokiego burgunda z delikatnym połyskiem. Do tego lozko z pojemnikiem na posciel w tym samym kolorze co najciemniejszy element tapety. Całość dopełniają lniane zasłony i drewniana podłoga. Mechanizm DL w łóżku ułatwia dostęp do schowka, gdzie trzymam dodatkowe koce i poduszki. Dzięki tapecie sypialnia nie jest nudna, ale też nie przytłacza. Ważne, żeby wzór tapety nie kłócił się z tekstyliami. Dlatego wybrałam tapetę bez wyraźnego motywu, tylko z subtelną fakturą imitującą tkaninę.

Nie zapomniałyśmy o strefie pracy. Pod drugim oknem dachowym stanął wąski blat na metalowych nogach. To tylko 40 cm głębokości, ale wystarczy na laptop i filiżankę kawy. Krzesło wybrałyśmy obrotowe, z regulacją wysokości, by dopasować się do blatu. Przy aranżacja poddasza często zapomina się o ergonomii, a przecież skosy wymagają specyficznego ustawienia biurka. Blat musi być tak przesunięty, by nad głową było przynajmniej 90 cm wolnej przestrzeni. Sprawdziłyśmy to dokładnie przed zakupem. Do przechowywania dokumentów posłużyły skrzynki pod blatem – proste, ażurowe, które nie zabierają optycznie miejsca. Dzięki temu kąt do pracy nie przytłacza reszty pokoju.

Kiedy wzięłam pod swoją opiekę dwa koty i psa, szybko okazało się, że moje mieszkanie przestało być tylko moje. Zaczęłam szukać rozwiązań, które pogodzą estetykę z potrzebami moich futrzaków. I wiecie co? To wcale nie musi być trudne. Kluczem jest wybór odpowiednich mebli i dodatków, które wytrzymają psie harce i kocie drapanie, a jednocześnie będą cieszyć oko. Zamiast syntetycznych dywanów postawiłam na gładkie, drewniane podłogi i łatwe do czyszczenia maty. W salonie pojawił się duży, wygodny fotel, który stał się bazą dla kota, a dla psa przygotowałam legowisko z wyjmowanym pokrowcem. Odkąd zmieniłam podejście, wieczory spędzamy wszyscy razem, a ja nie martwię się o zniszczone meble.

Kolor dywanu to osobna historia. Jasne odcienie optycznie powiększają przestrzeń. Ale szybciej widać na nich zabrudzenia. Ciemne z kolei dodają elegancji, ale potrafią przytłoczyć małe wnętrze. Wybrałam beż z delikatnym szarym wzorem. To kompromis. Plamy nie rzucają się w oczy od razu. A przy tym wnętrze wydaje się jaśniejsze. Do tego dobrałam podkład antypoślizgowy. Bez niego dywan jeździ po podłodze. To irytujące, zwłaszcza gdy ktoś nadepnie na brzeg. W moim przypadku podłoga to panele. Dywan zabezpiecza je przed zarysowaniami. I tłumi dźwięki. W bloku to ważne. Sąsiedzi z dołu na pewno to doceniają.

Pamiętam, jak u znajomych zobaczyłam piękny, puszysty dywan w salonie. Wyglądał jak z katalogu. Ale gdy usiadłam, od razu poczułam, że to nie jest praktyczne rozwiazanie. W ich przypadku małe mieszkanie i dwójka dzieci to mieszanka wybuchowa. Okruchy, kurz, plamy. Dywany do salonu w takim domu muszą być odporne na wszystko. Nie chodzi o to, by rezygnować z estetyki. Chodzi o wybór odpowiedniego materiału. Na przykład polipropylen jest łatwy w czyszczeniu. Wełna z kolei naturalnie odpycha brud. Każdy materiał ma swoje plusy. Trzeba tylko dopasować go do swojego stylu życia. I do tego, ile czasu chcemy poświęcać na sprzątanie.

Kolory ścian też mają znaczenie. W małym mieszkaniu unikaj ciemnych barw na wszystkich ścianach. Postawiłam na biel z akcentem w kolorze musztardowym na jednej ścianie. Optycznie powiększa przestrzeń. Dodatki w odcieniach zieleni i beżu ocieplają wnętrze. Nie przesadzaj z ilością bibelotów. Lepiej postawić na kilka wyrazistych elementów. U mnie to duże lustro w drewnianej ramie i plakat z abstrakcją. To wystarczy.

Z salonu najczęściej korzystamy wieczorami. Tutaj postawiłam na wersalkę, która w ciągu dnia służy jako kanapa, a po złożeniu zamienia się w wygodne łóżko. Wybrałam model z mechanizmem DL, bo jest prosty w obsłudze i nie wymaga siłowania się z ciężkim stelażem. Pod spodem znajduje się dodatkowa skrzynia na pościel, co ratuje mnie, gdy brakuje miejsca w szafie. Na wersalce kładę kilka poduszek, które kot uwielbia przesuwać łapą, a pies chowa pod nie swoje kości. Tapicerka welurowa okazała się strzałem w dziesiątkę – sierść nie wbija się w materiał, a plamy z kociej karmy znikają po przetarciu wilgotną szmatką. Meble muszą być funkcjonalne, a jednocześnie dawać poczucie bezpieczeństwa zwierzętom.

Discuss this page