Christianpedia

Kolory we wnętrzach czyli jak nie zwariować przy wyborze farby

Problem pojawia się, gdy trzeba pogodzić estetykę z funkcjonalnością. W sypialni postawiłam na spokojne, stonowane barwy. Ściany w odcieniu gołębiej szarości, pościel w kolorze écru i drewniane dodatki. Do tego łóżko z pojemnikiem na pościel, które uratowało mnie przed wiecznym bałaganem w szafie. Wybór kolorów we wnętrzach w tym przypadku był podyktowany potrzebą wyciszenia. Ciemniejsze barwy, jak grafit czy granat, stosuję tylko na jednej ścianie, za wezgłowiem. To daje głębię, ale nie przytłacza. Przy okazji okazało się, że taki akcent sprawia, iż pokój wydaje się większy.

Ale kolor to nie tylko ściany. Meble też mają swoją barwę i to one często nadają ton całemu wnętrzu. Kiedy szukałam czegoś do gościnnego pokoju, który jednocześnie pełni rolę sypialni dla gości na noc, zdecydowałam się na kanapę z funkcją spania w odcieniu musztardowym. Tapicerka welurowa nie tylko pięknie wygląda, ale też jest przyjemna w dotyku. Do tego dobrałam poduszki w kolorze butelkowej zieleni i głębokiego fioletu. Kolory we wnętrzach mogą ze sobą grać, jeśli tylko zachowamy umiar. Zbyt wiele intensywnych barw w jednym pomieszczeniu powoduje chaos, a nie harmonię.

Na przedpokoju, gdzie wchodzę po powrocie z pracy, postawiłam dużą donicę z monstera. To moja duma - rośnie szybko, a jej liście są ogromne. Musiałam jednak wymyślić, jak ją podlewać, żeby nie zalać podłogi. Używam podstawki z kółkami, którą przesuwam pod stół, gdy wycieram kurze. W tym miejscu często stoją torby i buty, więc monstera jest narażona na uderzenia. Na szczęście jest wytrzymała. Czasem myślę, że te rośliny są bardziej odporne niż ja na codzienne zgiełk.

Największym wyzwaniem w małych mieszkaniach jest przechowywanie rzeczy, których używasz raz na ruski rok, jak gościnna pościel czy zimowe buty. Tu z pomocą przychodzi łóżko z pojemnikiem na pościel, które montujesz na stelażu listwowym. To nie jest fanaberia, tylko praktyczne rozwiązanie dla każdego, kto ma ograniczony metraż. U siebie w sypialni mam właśnie taki model z materacem piankowym o grubości 16 cm i w środku trzymam komplet koców na zimę oraz poduszki dla gości. Dzięki temu nie muszę zastanawiać się, gdzie upchnąć dodatkowy koc, bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a wierzch łóżka służy do spania. Zauważyłam, że kiedy każdy przedmiot ma swoje miejsce, sprzątanie zajmuje mi dosłownie kwadrans dziennie, a nie trzy godziny w weekend.

Na koniec mała rada praktyczna. Jeśli macie wątpliwości, postawcie na naturalne barwy inspirowane przyrodą. Beże, brązy, zielenie, błękity. To kolory, które rzadko się nudzą i łatwo je łączyć. Stelaz listwowy pod materacem w sypialni może być w kolorze naturalnego drewna, a materac piankowy w białym pokrowcu. Do tego narzuta w odcieniu écru i zasłony w kolorze lnianego beżu. Taki zestaw nigdy nie wyjdzie z mody, a przy okazji jest przyjazny dla oka i portfela. Kolory we wnętrzach to nie rocket science, ale wymaga odrobiny cierpliwości i obserwacji. I pamiętajcie, że zawsze można coś przemalować. Farby kosztują grosze, a spokój ducha jest bezcenny.

Nie zapominajmy o funkcji spania. Coraz więcej osób decyduje się na fotele, które po rozłożeniu dają płaską powierzchnię do spania. I tu pojawia się pułapka – tanie mechanizmy często się zacierają, a materac bywa cienki jak koc. Szukajcie modeli, w których stelaz listwowy podtrzymuje piankę, a nie tylko kawałek dykty. U znajomych widziałam kanapę z funkcja spania, która po roku użytkowania miała wygnieciony środek, bo listwy popękały. Lepiej dopłacić i wybrać fotel z atestowanym mechanizmem, który wytrzyma setki rozkładania. Jeśli wasz salon jest mały, rozkładany fotel może zastąpić wersalkę i uwolnić przestrzeń na co dzień.

W sypialni, czyli w tym samym pomieszczeniu, postawiłam na kilka sukulentów na parapecie. Ale prawdziwym game-changerem okazała się wersalka z pojemnikiem na pościel. Wcześniej walczyłam z bałaganem, bo prześcieradła i koce leżały wszędzie. Dziś, gdy goście przyjeżdżają, szybko chowam pościel do pojemnika, a na wierzchu ustawiam małe doniczki z kaktusami. Wersalka ma tapicerkę welurową w odcieniu butelkowej zieleni, co dodatkowo podkreśla rośliny. Najlepsze jest to, że nie muszę rezygnować z wygody - stelaz listwowy pod materacem piankowym zapewnia odpowiednią wentylację, a ja mam spokój, że nic nie pleśnieje pod spodem.

Oświetlenie to często pomijany element minimalizmu. Jedna lampa sufitowa nie wystarczy. Lepiej postawić na kilka źródeł światła: kinkiet przy łóżku, lampę podłogową w kącie, taśmę LED pod szafką. Wtedy możesz sterować nastrojem. W małej sypialni z wersalką zastosowałam listwy LED w zagłówku – dają miękkie, ciepłe światło, które nie razi. Unikaj zimnej barwy, bo wnętrze stanie się sterylne. Ciepła biel, około 2700K, działa przytulnie. Pamiętaj też o kablach – chowaj je w listwach przypodłogowych lub kanałach.

Discuss this page