Christianpedia

Jak zrobić metamorfozę wnętrza bez wielkiego remontu

Oświetlenie w loftowym wnętrzu to osobna historia. Zrezygnowałam z górnego światła na rzecz kilku lamp stojących i wiszących na długich kablach. Nad stołem jadalnym wisi lampa z kloszem z mosiądzu, która rzuca ciepłe światło. W sypialni postawiłam na stary worek po kawie jako abażur – to hit z second handu. Ważne, żeby światło było punktowe i tworzyło nastrojowe strefy. Unikam jarzeniówek i zimnych barw, bo w małym mieszkaniu optycznie je pomniejszają. Za to ciepłe światło żarówek LED o temperaturze 2700 Kelvinów wydobywa głębię z cegły i betonu.

Surowe materiały budowlane to kwintesencja loftu, ale trzeba umieć je dawkować. W moim mieszkaniu odsłoniłam fragment ceglanej ściany w kuchni, resztę pokryłam gładzią w kolorze betonu. Podłoga to deska dębowa olejowana, która z czasem nabrała patyny. Ważne jest, żeby nie przesadzić z ilością stali i betonu. Dodaję drewniane dodatki, lniane zasłony i wełniane pledy, które ocieplają przestrzeń. Wnętrza w stylu loft nie muszą być zimne i nieprzytulne, wręcz przeciwnie, odpowiednio zrównoważone stają się przytulne jak stara fabryka zamieniona w loft.

W kuchni nie mogłam wymienić mebli, bo były w dobrym stanie, ale miały okropny pomarańczowy odcień. Zamiast malować fronty, kupiłam nowe uchwyty i okleiłam blaty folią w marmurkowy wzór. Do tego dodałam tapicerowane krzesła z welurowym obiciem w kolorze musztardowym. Tapicerka welurowa jest miła w dotyku i łatwa do czyszczenia, a kolor ociepli całe pomieszczenie. Zmiana uchwytów i blatów zajęła mi jeden weekend, a efekt metamorfozy wnętrza był natychmiastowy. Kuchnia przestała kojarzyć się z PRL-em.

W salonie stanęła przed wyborem: kanapa czy dwa fotele. Postawiłam na kanapę z funkcją spania, bo to uniwersalne rozwiązanie dla małych metraży. Kiedy przychodzili oglądający, od razu wyobrażali sobie, że mogą tu przenocować gości. Do tego dołożyłam kilka poduszek w stonowanych kolorach i jeden duży dywan. Ważne, żeby nie przesadzić z ilością bibelotów. Zostawiłam tylko trzy rzeczy na stoliku kawowym: świeżo kwiaty, książkę kucharską i mały wazon. Prosto, ale zapada w pamięć.

Największą niespodzianką była wymiana wersalki w pokoju gościnnym. Stała tam od lat, zajmowała pół pokoju, a nikt na niej nie spał, bo była zbyt wąska. Sprzedałam ją i kupiłam składane łóżko gościnne z materacem piankowym. Składa się jak harmonijka i chowa w szafie. Gdy przyjeżdżają znajomi, rozkładam je w pięć minut. Dzięki temu pokój zyskał funkcję domowego biura. Postawiłam biurko przy oknie i półki nad nim. Teraz mam miejsce do pracy, a goście wciąż mają gdzie spać.

Zastanów się, jakie emocje chcesz wywołać. Ciepłe kolory, jak żółcie i pomarańcze, stymulują rozmowę – świetne, jeśli często masz gości. Zieleń i błękit uspokajają, dlatego polecam je do strefy wypoczynkowej. Ale uwaga na przesyt: zbyt intensywny kolor na wszystkich ścianach może przytłoczyć, zwłaszcza przy niskim suficie. Rozwiązanie? Pomaluj jedną ścianę akcentową. U mnie w salonie akcentem jest ściana za kanapą z funkcją spania, utrzymana w odcieniu musztardowym – reszta w kremie. Dzięki temu pokój wydaje się większy, a przy tym ma charakter. Jeśli boisz się ryzyka, wybierz neutralną bazę i dodaj kolor w dodatkach – poduszkach, zasłonach czy dywanie.

Na koniec chcę powiedzieć o tekstyliach. To one są sekretnym składnikiem przytulności. Gruby bawełniany pled, poduszki z naturalnymi wypełnieniami, zasłony sięgające podłogi. Unikaj syntetyków, które elektryzują się i zbierają kurz. Ja mam na swojej kanapie z funkcją spania trzy poduszki w różnych rozmiarach i jeden duży koc z wełny merynosa. Kiedyś myślałam, że to przesada, ale teraz nie wyobrażam sobie bez nich wieczoru. Najważniejsze, żeby tekstylia były łatwe do zdjęcia i prania. Bo przytulne wnętrze to takie, w którym nie boisz się żyć. Możesz położyć się na kanapie z winem i pizzą, a rano po prostu wrzucić poszewki do pralki.

Surowe cegły, wysokie okna i otwarta przestrzeń brzmią jak marzenie, ale w bloku z lat 70. o powierzchni 42 metrów kwadratowych trzeba zejść na ziemię. Przekonałam się o tym, gdy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania w kamienicy. Zamiast trzymetrowego sufitu dostałam 260 centymetrów i ścianę działową, której nie mogłam wyburzyć. Wnętrza w stylu loft to nie tylko industrialne hale, ale przede wszystkim sposób myślenia o przestrzeni. Można je zaaranżować nawet w małym M2, jeśli umiejętnie dobierze się materiały i meble. Kluczem jest otwartość na surowość wykończeń i umiejętność łączenia nowoczesności z historią.

Największym wyzwaniem okazała się sypialnia na poddaszu z niskim sufitem. Klientom często przeszkadzało, że nie ma miejsca na normalne łóżko. Wymyśliłam, żeby zamiast ramy z nogami dać niski stelaż. Wybrałam stelaz listwowy z regulacją twardości, który idealnie dopasował się do skosów. Na to położyłam materac piankowy o grubości 16 cm. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Oglądający mogli usiąść, położyć się i poczuć, że nawet na małej powierzchni można spać wygodnie. Dodałam jeszcze lampkę na kablu, żeby podkreślić przytulny klimat.

Discuss this page