Christianpedia

Jak wybrać płytki łazienkowe, które nie będą koszmarem w utrzymaniu

Gdy do akcji wkraczają goście na noc, pojawia się prawdziwy problem. Kanapa z funkcją spania to podstawa, ale nie każda pasuje do boho. Szukałam takiej, która ma tapicerkę welurową w odcieniu butelkowej zieleni. Welur świetnie współgra z lnem i bawełną. Mechanizm DL okazał się strzałem w dziesiątkę. Rozkłada się jednym ruchem, a ja nie muszę przenosić stolika kawowego. Materac w środku jest cienki, ale na jedną noc w zupełności wystarczy.

Kolejna rzecz, o której łatwo zapomnieć, to łóżko z pojemnikiem na pościel w salonie. Jeśli masz taki mebel, wiesz, jak trudno znaleźć miejsce na dodatkową lampkę. Blat przy łóżku jest często zawalony książkami albo telefonem, a pościel chowa się w skrzyni. Rozwiązaniem jest lampa na wysięgniku mocowana do ściany nad łóżkiem – nie zajmuje miejsca, a daje precyzyjne światło do czytania. Wybrałam model z regulowanym ramieniem, który mogę odchylić, gdy nie jest potrzebny. To drobny szczegół, ale oszczędza frustrację, kiedy co wieczór przekładasz poduszki na bok, żeby postawić lampkę.

W salonie postawiłam na meble z surowego drewna. Stół z pnia drzewa to hit. Na nim stawiam ceramiczne misy i szklane butelki po oliwie. Każdy przedmiot ma swoją funkcję. Nie ma tu miejsca na bibeloty. Zamiast tego na ścianie wisi lustro w ratanowej ramie. Optycznie powiększa przestrzeń i dodaje lekkości. Wnętrza w stylu boho nie muszą być przeładowane. Wystarczy kilka akcentów, by poczuć ten klimat.

W sypialni największym wyzwaniem okazało się połączenie boho z praktycznością. Wybrałam łóżko z pojemnikiem na pościel, bo w mieszkaniu o powierzchni czterdziestu metrów każdy schowek na wagę złota. Na stelażu listwowym położyłam materac piankowy o grubości 16 centymetrów. To daje twarde, ale komfortowe podparcie, a jednocześnie nie przytłacza przestrzeni. Nad łóżkiem zawiesiłam makramę z frędzlami, którą sama zrobiłam w trzy wieczory. Jest niedoskonała, ale to właśnie dodaje jej charakteru.

Gdy w salonie stoi wersalka, która służy zarówno do siedzenia, jak i spania, oświetlenie musi być elastyczne. Zwykła lampa wisząca nad stołem nie wystarczy, bo wieczorem, kiedy rozkładasz materac, potrzebujesz światła skupionego, nie rażącego w oczy. Świetnie sprawdzają się tu kinkiety zamontowane nad wersalką – dają miękkie, rozproszone światło, idealne do czytania przed snem. Albo mała lampka stojąca na komodzie, którą możesz przesunąć bliżej kanapy, gdy szykujesz posłanie dla gościa. W moim mieszkaniu postawiłam na dwa regulowane kinkiety po obu stronach wersalki – dzięki temu nie musiałam wieszać ciężkiego żyrandola nad głową.

Wybór odpowiednich materiałów to kolejna kwestia. Blaty z konglomeratu kwarcowego są odporne na zarysowania i wysoką temperaturę, ale mogą pękać przy gwałtownych zmianach temperatury. Ja postawiłam na spiek kwarcowy – jest droższy, ale nie wymaga fugowania i łatwo go utrzymać w czystości. Do tego fronty szafek z matowym lakierem – nie widać na nich odcisków palców, a przecieranie wilgotną szmatką wystarczy. Unikaj błyszczących powierzchni w kuchni, bo każda kropla wody i tłuszczu będzie widoczna jak na dłoni. W praktyce to oznacza więcej sprzątania, a przecież nikt nie chce spędzać godzin na polerowaniu blatów.

Mówiąc o gościach na noc, często pojawia się problem braku miejsca na pościel. W kuchni czy salonie nie ma przecież ogromnej szafy. Dlatego postawiłam na lozko z pojemnikiem na posciel w wersji rozkładanej – w ciągu dnia wygląda jak elegancka sofa, a wieczorem zamienia się w wygodne łóżko. Pojemnik mieści kołdry, poduszki i zapasowe prześcieradła, więc nic nie leży na wierzchu. Do tego wybrałam tapicerka welurowa w głębokim granacie, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też jest odporna na ścieranie. Welur ma to do siebie, że łatwo go odświeżyć odkurzaczem, a plamy z kawy czy wina nie wnikają w strukturę, jeśli szybko zareagujesz.

Na koniec mała uwaga praktyczna: cokolwiek wybierzesz, zwróć uwagę na długość kabla i miejsce na wtyczkę. W salonie z wersalką często wszystkie gniazdka są za meblami i ciężko się do nich dostać. Ja popełniłam błąd, kupując lampę z krótkim przewodem – musiałam dokupić przedłużacz, który teraz plącze się pod nogami. Lepiej od razu zmierzyć odległość od gniazdka do miejsca, gdzie ma stać lampa, i dodać zapas 30-40 cm. To drobiazg, ale oszczędza nerwy przy codziennym użytkowaniu, zwłaszcza gdy goście rozkładają materac z pojemnikiem na pościel i wszystko trzeba przesuwać.

Wielu z nas ma w salonie też stelaz listwowy pod materacem w rozkładanej sofie. To rozwiązanie wymaga przemyślenia oświetlenia od dołu – jeśli masz niski mebel, światło z lampy podłogowej może rzucać cienie na listwy i optycznie dzielić przestrzeń. Lepiej postawić na lampy z dyfuzorem, które rozpraszają światło równomiernie. Ja użyłam lampy stojącej z abażurem z tkaniny – dała miękką poświatę, która nie podkreśla szczelin między listwami. A przy okazji, jeśli często śpią u ciebie goście, warto zamontować małe LEDowe taśmy pod kanapą, żeby nie potykać się w nocy o rozłożony materac.

Discuss this page