Christianpedia

Jak urządzić wnętrza w stylu industrialnym bez popadania w chłód

Gdy pierwszy raz zamieszkałam w kawalerce na 32 metrach, poczułam, że ściany mnie przytłaczają. Małe okno w kuchni, wąski przedpokój i salon, który musiał pełnić funkcję sypialni. Próbowałam jasnych kolorów, minimalistycznych mebli, ale wciąż czułam się jak w pudełku. Dopiero znajoma projektantka podsunęła mi pomysł, który zmienił wszystko – lustra dekoracyjne. Od tamtej pory stały się moim tajnym orężem w walce z ciasnotą. Nie chodzi o zwykłe prostokąty z Ikei, ale o przemyślane, często duże egzemplarze, które potrafią optycznie podwoić przestrzeń. Pamiętam, jak zawiesiłam jedno naprzeciwko okna – nagle pokój wypełnił się światłem, a sufit wydał się wyższy. To nie magia, to fizyka, a efekt jest natychmiastowy i kosztuje ułamek tego, co remont.

Ale uwaga – wybór luster dekoracyjnych to nie bułka z masłem. Popełniłam kilka błędów, zanim trafiłam na swój ideał. Zbyt małe lustro w przedpokoju wyglądało jak plamka, zbyt duże przytłaczało sypialnię. Kluczowa jest skala. W małym pokoju sprawdza się jedno duże lustro – im większe, tym lepiej, bo tworzy iluzję przestrzeni. Z kolei w korytarzu, gdzie często brakuje miejsca na szafę, można postawić wysoki model, który jednocześnie służy do szybkiego sprawdzenia outfitu. Pamiętam, jak u znajomych zobaczyłam lustro przedzielone na trzy pionowe pasy – optycznie poszerzało wąski hol. Na rynku jest mnóstwo kształtów: okrągłe, owalne, asymetryczne. Każdy z nich działa inaczej, dlatego warto eksperymentować, zanim się zdecydujemy.

Oświetlenie to element, który często bagatelizujemy, a w pokoju dziecięcym ma ogromne znaczenie. Oprócz głównej lampy sufitowej, koniecznie zamontujcie kinkiet nad łóżkiem lub biurkiem. Wybrałam model z regulowanym ramieniem, który daje światło o mocy 4000 kelwinów – neutralne, nie męczy oczu. Unikajcie zimnego światła powyżej 5000 K, bo pobudza i utrudnia zasypianie. Do tego lampka nocna z ciepłą barwą (około 2700 K) przydaje się do czytania bajek. Pamiętajcie też o listwie LED pod łóżkiem – to tani sposób na stworzenie nastrojowego światła, które nie razi w oczy, gdy dziecko budzi się w nocy.

Zaczęłam od wymiany standardowej zabudowy na meble na wymiar, które sięgają samego sufitu. Na samej górze trzymam rzeczy, których używam raz na kilka miesięcy - zapasowe talerze po świętach, wałek do ciasta, który dostałam od mamy, czy foremki do babki. Poniżej, na wysokości wzroku, umieściłam codzienne naczynia i szklanki. Dno szafek zajęły garnki i patelnie, ale nie byle jak - postawiłam na modele z odpinanymi rączkami, które świetnie układają się jeden w drugim. Zamiast tradycyjnych półek zamontowałam wysuwane kosze, dzięki którym nie muszę się schylać i grzebać w czeluściach szafki. Każdy centymetr ma tu znaczenie, więc nawet miejsce pod zlewem zagospodarowałam pojemnikami na środki czystości zamontowanymi na drzwiczkach.

W sypialni, która często jest najbardziej prywatnym miejscem w domu, lustra dekoracyjne mogą pełnić podwójną rolę. Ja swoją ustawiłam tak, by odbijało łóżko z pojemnikiem na pościel, co wizualnie je powiększa i dodaje głębi. Unikam jednak wieszania luster bezpośrednio nad wezgłowiem – budzi mnie to w nocy, gdy światło samochodu odbija się w tafli. Lepiej postawić je na toaletce lub po bokach okna. Jeśli macie małą sypialnię, spróbujcie umieścić lustro naprzeciwko drzwi – stworzy to wrażenie, że pokój ma drugie wejście. Ważne, by rama pasowała do reszty wystroju. U mnie sprawdziła się ciemna, matowa rama, która nie konkuruje z tapicerka welurowa na zagłówku. Dzięki temu całość jest spójna, a nie przesadzona.

Zastanawiałam się długo, co zrobić z kącikiem jadalnym. W małej kuchni nie ma miejsca na stół, ale ja uwielbiam zapraszać gości na wspólne gotowanie. Rozwiązanie znalazłam w rozkładanym blacie na kółkach, który wsuwa się pod blat roboczy, a gdy potrzebuję więcej miejsca, wysuwam go i stawiam przy ścianie. Niby proste, a robi ogromną różnicę. Do tego postawiłam na dwa lekkie krzesła z przezroczystego akrylu, które optycznie nie zajmują miejsca. Gdy przychodzi więcej osób, rozkładam blat na pełną długość i siadamy na taboretach, które na co dzień stoją złożone pod ścianą. Dzięki temu nawet w niedużej kuchni mogę urządzić kolację dla sześciu osób bez poczucia ścisku.

Salon to miejsce, gdzie lustra dekoracyjne najczęściej stają się gwiazdą wieczoru. Kilka miesięcy temu pomagałam siostrze urządzić jej nowe mieszkanie. Mieszka w bloku z lat 70., niskie sufity, małe okna. Postawiłyśmy na duże, prostokątne lustro powieszone poziomo nad sofą. Efekt? Natychmiastowe podniesienie sufitu. Do tego obok postawiłyśmy wersalkę, która na co dzień służy jako kanapa, a dla gości rozkłada się na wygodne łóżko. Lustro odbija całą ścianę, dzięki czemu pokój wydaje się dwa razy większy. Co ważne, wybrałyśmy model bez ramy – minimalistyczny, bo w salonie jest już dość wzorów. Jeśli macie więcej miejsca, możecie postawić na lustro z dekoracyjnym wykończeniem, np. w stylu boho lub glamour. Pamiętajcie tylko, by nie przesadzić – jedno duże lustro robi większe wrażenie niż kilka mniejszych.

Discuss this page